Na Święto Niepodległości, czy jak to się tam nazywa

W przeżywaniu tak zwanego Święta Niepodległości (cóż za absurd, żeby przeżywać coś takiego na kawałku skały z umierającą delikatną biosferą) najbardziej mnie bawi, że tak usilnie chcą je przeżyć ci, którzy z tym tożsamościowym sposobem myślenia od lat nie mają już wiele wspólnego. Gniewają się oni, że władze państwowe, z którymi również nie mają przeważnie wiele wspólnego, chcą to święto przezywać z tymi, którzy do owej tożsamości, całkowicie zresztą bezrefleksyjnie, się przyznają. Czytaj dalej „Na Święto Niepodległości, czy jak to się tam nazywa”

Reklamy

Wolność nie istnieje

Po raz kolejny czytam, że PiS otacza Sejm płotem, bo czegoś lub kogoś się boi. Nie, nie boi się. Pokazuje władzę i siłę. Podobnemu celowi służą kuriozalne styl, aparycja i przeszłość wykonawców likwidacji republiki. Czytaj dalej „Wolność nie istnieje”

Życie nie jest cudem

Spór o aborcję wydaje się być sporem w ścisłym tego słowa znaczeniu religijnym. Dlatego ze współczuciem patrzę na ludzi zakładających, że można toczyć w tym obszarze racjonalną debatę. Nie można. To wojna. Wojna religijna. To, że się w niej nie zabijamy, wynika jedynie z tego, że sytuacja jeszcze do tego nie dojrzała. Czytaj dalej „Życie nie jest cudem”

8000 m n.p.m.

Całym sercem popieram himalaizm. Praca za biurkiem jest piękna, praca pracownika kanalizacji miejskiej jest piękna, praca lekarki jest piękna, praca prawnika jest piękna, praca kierowczyni jest piękna, praca sprzątacza jest piękna, praca budowlańca jest piękna, praca żołnierki jest piękna, praca nauczyciela jest piękna, praca hydrauliczki jest piękna, pisanie książek i poezji jest piękne, śpiewanie piosenek jest piękne, takoż i uprawianie filozofii. Ale nijak się to ma do himalaizmu. Czytaj dalej „8000 m n.p.m.”

Dogmat bez humoru – dwa słowa podsumowania

Mija już kilka miesięcy od przeniesienia bloga z portalu NaTemat na tak zwane swoje, w związku z czym pojawiła się we mnie potrzeba dokonania pewnego podsumowania. Uświadomiłem sobie również, że jeśli pisanie tego bloga ma jakiś cel, nazwijmy go „społeczny” (prywatny póki co zachowam dla siebie), to jest nim próba namawiania do związania myślenia filozoficznego z praktyką życiową w kontekście możliwej zagłady życia na Ziemi. Wiem, brzmi śmiesznie, ale może któregoś dnia okaże się, że nie jest aż tak śmieszne. Czytaj dalej „Dogmat bez humoru – dwa słowa podsumowania”

O reformowaniu

Dążność ludzka do reformowania i zmiany jest tak wielka, że reformować może sam Lucyfer, byle tylko reformował. Ludzie reformują państwowe urządzenia częściej, niż zmieniają tapety w domu, ale nie mogą dostrzec własnego szaleństwa, w sposób oczywisty nie rozumiejąc, że ciągła zmiana uniemożliwia sprawne działanie czegokolwiek. Czytaj dalej „O reformowaniu”

Stypendium wolności, czyli o potrzebie istnienia zbrodni

Ponoć Churchill miał powiedzieć, że najciężej się pogodzić z tym, że głupcy czasami mają rację. To były święte słowa, ale nie o tym chcę pisać. Równie ciężko się pogodzić, że za jakąś tam ideą może stać zupełnie marny człowiek. Ze słabościami i tak dalej. Tak sobie o tym myślę, kiedy czytam w internetach moich przyjaciół, zawodowych dekonstruktorów i postmodernistów, oburzonych zbiórką pieniędzy na pewnego trybuna ludowego, który… nie płacił alimentów i miał tam inne rzeczy na sumieniu, przeważnie związane z pieniędzmi. Czytaj dalej „Stypendium wolności, czyli o potrzebie istnienia zbrodni”

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑