Schodzić z emisji, ratować bioróżnorodność – rozmowa z prof. Szymonem Malinowskim

Tytuł „Można panikować”[1] wywołał zauważalne kontrowersje . Jak należy to sformułowanie rozumieć? Może bardziej adekwatne byłoby „trzeba się ogarnąć”?

Ciekawostka – ten tytuł wymyślił Jonathan Ramsey, reżyser filmu. To był tzw. pierwszy strzał. Później cała ekipa dumała nad jakimś lepszym pomysłem, ale ostatecznie uznaliśmy, że ten najlepiej oddaje powszechne bagatelizowanie i brak zrozumienia zagrożenia związanego z globalnym ociepleniem i spadkiem bioróżnorodności.

Czytaj dalej „Schodzić z emisji, ratować bioróżnorodność – rozmowa z prof. Szymonem Malinowskim”

Wchodź łagodnie do tej dobrej nocy!

Wejście w noc klimatycznej katastrofy odbywa się w sposób modelowy. Nasze chciejstwo i skłonność do przerabiania na religię każdej wiązki danych, połączone z naturalnymi mechanizmami życia i procesami autoagresji właściwymi dla przepełnionych więzień, przy daleko idącym opuszczeniu przez elity, nie rozumiejące problemu, spycha ludzkość w całkowitą bezradność.

Czytaj dalej „Wchodź łagodnie do tej dobrej nocy!”

Zapuszczony świat – rozmowa z Małgorzatą Piszczek

Moja rozmowa z Małgorzatą Piszczek była dla mnie trudna tylko z jednego powodu. Jeśli idzie o przyrodę i klimat, rozumiemy się, jak mi się zdaje, bez słów i w zasadzie nie musimy już o tym rozmawiać. Ale choć nam wystarczy puszczenie oka, to rozmowę warto było przeprowadzić dla czytelników „Dlaczego ludzie wycinają drzewa”.

Czytaj dalej „Zapuszczony świat – rozmowa z Małgorzatą Piszczek”

O niewyobrażalnej zbrodni i rozkoszy zwielokrotnionej

Intensywność przeżywania zbrodni Krystyny Jandy wydaje się być wprost proporcjonalna do własnej impotencji politycznej i twórczej. Świadczy nie tylko o niemożności wyrwania się z najniższych ludzkich uczuć – rozkoszy roztrząsania cudzych win prawdziwych czy rzekomych, ale wskazuje też na niewyobrażalne oderwanie do rzeczywistości.

Czytaj dalej „O niewyobrażalnej zbrodni i rozkoszy zwielokrotnionej”

Na narty!

Przez lata wyznacznikiem polskiej fantazmatycznej modernizacji było pożeranie i remontowanie. Niedojedzone w czasach „komuny”, choć przecież nie głodne, masy porozumiały się tu ponad podziałami. Mogłeś nienawidzić TVN, ale oglądałeś ofukanych, pretensjonalnych mistrzów i mistrzynie patelni. Luksus pożerania i rearanżacji przestrzeni zaowocował wzrostem gospodarczym i wycinką milionów drzew i krzewów. Wreszcie stało się czysto, a ludzie byli najedzeni. Dwie fundamentalne potrzeby – pożywianie się i dach nad głową.

Czytaj dalej „Na narty!”

Ananke

Z każdym dniem nabieram graniczącego z pewnością przekonania, że czułość instrumentów, którymi mierzymy stany wokół i wewnątrz nas, nie poszerza już od dawna naszego rozumienia czegokolwiek, a staje się podwaliną rozmontowania wszelkich zbiorowych i indywidualnych procesów decyzyjnych. Z klifu Seneki zsuwamy się, nie tylko wskutek okoliczności czysto fizykalnych (zniszczenie ekosystemu podtrzymującego życie), ale również dlatego, że wiedząc wszystko, w obliczu Zgrozy jesteśmy coraz to bardziej nadzy i bezbronni.

Czytaj dalej „Ananke”

Remanent

Rozmawiałem dziś z kolegą, że cała ta wiedza z kognitywistki, epistemologii, biologii ewolucyjnej, psychologii ewolucyjnej, teorii systemów, filozofii umysłu, psychologii i tym podobnych obszarów jakby w ogóle gdzieś nam się zapodziała w kontekście ostatnich problemów Ziemi i jej mieszkańców. Perspektywy oglądu spraw, czy to COVID-19 czy klimatu wydają się być niezmiernie okrojone i dążą do jeszcze większego okrojenia. Jakby to miało nas jakoś uspokoić. Chyba nie uspokaja.


Mniej czy bardziej śmiałe czy nieśmiałe próby oglądania rzeczy z innych perspektyw budzą emocje nie znane choćby pięć lat temu (nie mówiąc o dziesięciu). Coraz trudniej nam się rozmawia, tracimy wszelki dystans, poczucie humoru. Tyczy się to i mnie.

Doszło, w mojej ocenie, do osobliwego pomieszania nauki z etyką i prakseologią. Pierwsze jest serwowane jako drugie, drugie jako pierwsze. Prakseologia zostaje zniesiona. Język zanurzony w tym zamęcie przestaje spełniać swoją funkcję komunikacyjną, ale też tę pozwalającą na zmniejszanie traumy, czy choćby tylko trudów istnienia. Nauka staje się coraz częściej swoistym zamiennikiem religii. I coraz częściej przeciwstawia się ją filozofii, choć obydwie powinny się wspierać (często poprzez życzliwą interpretację). To przeciwstawienie powoduje erozję obydwu. Coraz większa ilość danych empirycznych ustalonych przez naukę nie przekłada się na działanie, a raczej powoduje osobliwy klincz. Bez podparcia się jakimś „papierem” ludzie nie są już w stanie powiedzieć, czy jest zimno czy ciepło na dworze. O bardziej skomplikowanych sprawach w ogóle nie mówmy.

Spory wokół spraw zasadniczych zawsze wracają do tego samego. Do odmiennych antropologii filozoficznych. Prawicowe i lewicowe, progresywne i „tradycyjne” wizje człowieka są na wskroś odmienne. Jak byśmy mówili o różnych istotach i różnych światach. Wypierają cały środek myślenia, środek polityki, środek życia. Środek racjonalnych działań w większości z obszarów.

Swoje robi coraz bardziej internalizowany strach przed nadchodzącymi katastrofami. Wydajemy dźwięki, piszemy słowa, ale mówimy i piszemy już tylko do siebie.

Nie mam na tym gruncie żadnych konkluzji, ale te dwa słowa piszę, bo próbując od dwóch lat poszukiwać interdyscyplinarnej i łączącej różne nurty myślenia klimatycznej i ekologicznej akcji, widzę, że ulega ona pod naporem głębszych identyfikacji. Niewiele z tym można zrobić, ale na pewno można odpocząć. Od pisania, od sporów, trochę też od aktywizmu. Co też zamierzam zrobić.

Trzeba zrobić nieco remanentu i remontu spraw oraz rzeczy różnych. Mam w przygotowaniu dwa, a nawet trzy wywiady na ten blog, ale muszą poczekać, aż język zacznie znowu spełniać swoją funkcję (śmiech!). Za jakiś czas może blog się odrobinę zmieni. Orlen zrobił rebranding na zielony, to i ja się może przestawię na jakiś inny kolor, inne brzmienie.

Cały czas będę tu uzupełniał zakładkę „Wycinanie drzew”, bo też drzewa będą cały czas wycinane.

W sprawach wszelakich można pisać do mnie na adres podany na blogu i przez profil na Facebooku. Nie zawsze odpowiem od razu, ale na pewno odpowiem. Póki co, do zobaczenia!

No, to chyba tyle. Idę po skrzynkę z narzędziami.

Dlaczego zagłosuję na Trzaskowskiego

Nie dlatego, że mam poważne wątpliwości odnośnie statusu ontologicznego kultury. Nie dlatego, że nie wierzę w humanizm, nie dlatego, że nie wierzę w kapitalizm i walkę klas. Nie dlatego nawet, że wybaczam mu, że kluczy wokół kwestii energetyki jądrowej. Nie dlatego, że dostrzegam aż nadto wyraźnie kondycję ludzką. Nie dlatego, że wiem, że łyżka nie istnieje. Czytaj dalej „Dlaczego zagłosuję na Trzaskowskiego”

Burza, noc, ludzie dobrzy, ludzie źli

Obudziła mnie niewyobrażalna burza. Chyba jeszcze takiej nie widziałem. Nie mogąc zasnąć, kreślę te kilka słów. Może sen znowu nadejdzie. W środku nocy, a dokładniej nad ranem sprawy widzi się nieco inaczej, może mniej, może bardziej wyraźnie, ale czy to widzenie przyniesie sen, to można już tylko na własnej skórze sprawdzić. Czytaj dalej „Burza, noc, ludzie dobrzy, ludzie źli”