Póki co październik

Od chwili pojawienia się zjawiska, które określiliśmy mianem pandemii (co chyba nie wyczerpuje sprawy), obserwujemy najprawdopodobniej wejście globalnej cywilizacji w początkową fazę upadku. Fiasko działań dekarbonizacyjnych i ratowania ekosystemów, rosnące ceny energii, rosnące ceny żywności, surowców, braki energii, braki surowców, braki żywności i szeregu produktów, nasilające się problemy migracyjne, a przede wszystkim całkowicie już oczywista katastrofa klimatyczna, nie pozostawiają wątpliwości co do szerszego kontekstu sprawy.

Czytaj dalej „Póki co październik”

Czucie i wiara, czystość i bezpieczeństwo

Jeden z czytelników zwrócił mi ostatnio uwagę, że nic nie piszę na blogu. Czyżby brak słów? – zagadnął w dobrej wierze. Odpowiedź jest jednoznaczna – jak najbardziej brak. Moje nieudolne bluesy i elegie, którymi próbowałem opisywać świat schyłkowego antropocenu, stały się już nadto oczywiste, a o katastrofie piszą wszyscy.

Czytaj dalej „Czucie i wiara, czystość i bezpieczeństwo”

Nadzieja bez nadziei

Wszelkie dane wskazują, iż wiszący nad Ziemią i jej mieszkańcami miecz Damoklesa zaczął już opadać. Arktyka topiła się na potęgę, powoli zaczyna się rozpadać Antarktyda, prawdopodobnie co kilka minut znikały i znikają bezpowrotnie kolejne gatunki zwierząt i roślin, ustalenia szczytu paryskiego są nieprzestrzegane, a produkcja CO2 znowu zaczęła rosnąć. Lata 2013-2017 były najgorętszymi w historii pomiarów. Trzeba być kimś szalonym, żeby w tych okolicznościach życzyć sobie dalszej nadziei, tak mocno związanej z tymi akurat, samymi w sobie potrzebnymi ludzkiej duszy, świętami.

Czytaj dalej „Nadzieja bez nadziei”

Smutnych Świąt!

Jak to zwykle przed Świętami Bożego Narodzenia bywa w mediach, które na co dzień rozpisują się o konieczności dobrych relacji międzyludzkich, współdziałania i tym podobnych fantasmagorii, pojawiają się liczne artykuły krytyczne wobec świąt i przymusu relacji, jakie święta mają generować. No a do tego talerz dla niespodziewanego gościa.Hipokryzja, brr… Czytaj dalej „Smutnych Świąt!”

Mane, tekel, fares

Obchodzenie świąt niepodległości poszczególnych państw w świecie, w którym za chwilę życie zostanie zmiecione przez wzrastający poziom CO2 w atmosferze i sprzężenia zwrotne, jakie są jego konsekwencją, to esencja tragizmu zbiorowego ludzkiego losu. Kiedy ustalamy, kto jest faszystą i czy w Polsce skończyło się już demokratyczne państwo prawa, kiedy bez reszty zatapiamy się w świecie wyobraźni, nasz czas jest pracowicie odmierzany. Nikt przy zdrowych zmysłach nie sądzi już, że to dłużej, niż do końca wieku. Czytaj dalej „Mane, tekel, fares”

Otoczeni różańcem – o jedności polityki i religii

Pośmieliśmy się z celebrytów reklamujących akcję „Różaniec do Granic”, przychodzi pora na jej krytykę. Jest ona w większości przypadków chybiona, ale również niemrawa. Ostatecznie wszyscy zdają sobie sprawę, że wobec religii jakiekolwiek argumenty nie mają jakiejkolwiek mocy. Sama akcja, która okazała się ogromnym sukcesem organizatorów, wskazuje, że opozycja nie ma pojęcia, co dzieje się w Polsce, ale również na świecie. Frenetyczna religijność opanowująca świat ma bowiem głębsze, czy po prostu inne podłoże i jest dziś największą potrzebą mas. Czytaj dalej „Otoczeni różańcem – o jedności polityki i religii”