Lasy, bagna, elektrownie i… rowery

Nie wierzyłem i nie wierzę w elektryfikację transportu na masową skalę. Postrzegam to jako stratę sił i zasobów. Ale z całą pewnością w lokalnym ruchu miejskim i okołomiejskim można się poruszać rowerem. Przejeździłem kiedyś jedną srogą zimę w ten sposób i też się dało, więc pora roku i pogoda nie powinny być usprawiedliwieniem.

Czytaj dalej „Lasy, bagna, elektrownie i… rowery”

Wolałbym to powiedzieć

Rok 2017 był ostatnim, który przypominał czasy stabilnej klimatycznie Ziemi. Rok 2018 dawał jeszcze cień nadziei, że zmiana będzie względnie liniowa i że po drodze coś można zrobić. Rok 2019 mówi nam, że nic już nie można zrobić. To znaczy być może można, ale są to rzeczy dyskusyjne. Czytaj dalej „Wolałbym to powiedzieć”

Tragedia miłośników żywności

Choć często zapewniam, że zajmuję się prowadzeniem kroniki zagłady, to nie jest to do końca prawdą, bo jest to przecież raczej mój stosunek do zagłady wyrażony w jakiejś tam mniej lub bardziej udanej formie literackiej. Czasami jednak, kiedy język staje się niewydolny, trzeba się ograniczyć do kroniki. Oto pożary, które od poniedziałku trawią kalifornijskie hrabstwa Napa i Sonoma (gdzie produkuje się kalifornijskie wino), pożerając winnice i całe miasta, w „gazeta.pl” są dramatem dla… „miłośników wina na całym globie”. Czytaj dalej „Tragedia miłośników żywności”