Póki co październik

Od chwili pojawienia się zjawiska, które określiliśmy mianem pandemii (co chyba nie wyczerpuje sprawy), obserwujemy najprawdopodobniej wejście globalnej cywilizacji w początkową fazę upadku. Fiasko działań dekarbonizacyjnych i ratowania ekosystemów, rosnące ceny energii, rosnące ceny żywności, surowców, braki energii, braki surowców, braki żywności i szeregu produktów, nasilające się problemy migracyjne, a przede wszystkim całkowicie już oczywista katastrofa klimatyczna, nie pozostawiają wątpliwości co do szerszego kontekstu sprawy.

Czytaj dalej „Póki co październik”

Czucie i wiara, czystość i bezpieczeństwo

Jeden z czytelników zwrócił mi ostatnio uwagę, że nic nie piszę na blogu. Czyżby brak słów? – zagadnął w dobrej wierze. Odpowiedź jest jednoznaczna – jak najbardziej brak. Moje nieudolne bluesy i elegie, którymi próbowałem opisywać świat schyłkowego antropocenu, stały się już nadto oczywiste, a o katastrofie piszą wszyscy.

Czytaj dalej „Czucie i wiara, czystość i bezpieczeństwo”

Klimatyczna wyspa nonsensu, czyli podsumowanie roku 2020

Pandemia COVID-19 nie wydaje mi się być przyczyną rozpadu, ale jego skutkiem. Życie, jakie znamy, życie, którego możliwość otrzymaliśmy najprawdopodobniej w wyniku zbiegu różnego rodzaju przypadków, kończy się, a my nie umiemy udzielić adekwatnych odpowiedzi na pytanie, co z tym zrobić. Przede wszystkim dlatego, że (najprawdopodobniej) nie wiemy, czy chcemy je dalej wieść w takiej formie. Ani jako jednostki, ani jako zbiorowość, jako ludzka wspólnota.

Czytaj dalej „Klimatyczna wyspa nonsensu, czyli podsumowanie roku 2020”

Dlaczego jesteśmy trochę szczęśliwi, a trochę nieszczęśliwi?

Zamieszczam ten krótki wpis dlatego tylko, że obiecałem to zrobić. I może dlatego jeszcze, że względnie nadaje się na święta. W temacie szczęścia i nieszczęścia powiedziano i napisano już tyle, że nie sądzę abym mógł mieć na tym polu jakikolwiek wkład. Mogę natomiast podzielić się swoimi odczuciami.

Czytaj dalej „Dlaczego jesteśmy trochę szczęśliwi, a trochę nieszczęśliwi?”

W obronie „Gambitu królowej”

Przeczytałem wczoraj u kolegi informatyka bardzo dobry wpis (z którym zgadzam się częściowo), sprowadzający się do tezy, że informatycy uśmiercili szachy tworząc komputery, które zgniotły arcymistrzów. I że – jeśli dobrze interpretuję wpis – szachy to superdeterministyczna i przewidywalna zabawa, którą odpowiednia moc obliczeniowa sprowadza do absurdu. Z tą tezą się zgadzam.

Czytaj dalej „W obronie „Gambitu królowej””

Co oznacza przegrana Trumpa dla klimatu, biosfery i ziemskiego ekosystemu?

Przede wszystkim, że pada ostatni element możności niedziałania, który był niezwykle wygodny dla klimatycznych millenarystów. Wróg klimatu i przyrody numer jeden pogrzebion (zostaje już chyba tylko Bolsonaro, który skądinąd realizuje brazylijski program energetyki jądrowej). Nawet Putin i Chińczycy powoli zaczynają się ogarniać, a przebłyski działania i wiedzy o katastrofie pojawiają się u australijskich spalaczy węgla.

Czytaj dalej „Co oznacza przegrana Trumpa dla klimatu, biosfery i ziemskiego ekosystemu?”

Patrząc na uciekający czas

Pierwszym i być może jedynym problemem mitygacji i adaptacji do zmian klimatu jest przekonanie, że ich koniecznym warunkiem jest przeprowadzenie rozległych zmian społecznych, które doprowadzą do drastycznego spadku konsumpcji, a co za tym idzie spadku emisyjności cywilizacji. Tymczasem problem na charakter inżynieryjno-przyrodniczy. To bardziej problem natury, niż kultury. Na razie zostawmy z boku płynność tych pojęć. Czytaj dalej „Patrząc na uciekający czas”