Pieprzony los ochroniarza i… ochroniarki

Tak się składa, że branżę ochroniarską poznałem od prostego ochroniarza, zwanego przez lud „ochraniarzem” lub też „cieciem”, aż po stanowiska menedżerskie. To, co się w niej odjaniepawla i odmagdelenośroduje dość dobrze oddaje farsę kapitalizmu polskiego i zagranicznego. Kiedyś, jak będę na emeryturze, napiszę o tym przezabawną książkę, a któryś ze znanych polskich reżyserów kręcących filmy z dużą ilością mięsa, zbije fortunę na filmie na jej podstawie. Przestrzegałbym jednak, żeby na podstawie tej tragifarsy rozwalać resztki opozycji w Polsce, tym razem pod postacią Kongresu Kobiet. Czytaj dalej „Pieprzony los ochroniarza i… ochroniarki”