Czucie i wiara, czystość i bezpieczeństwo

Jeden z czytelników zwrócił mi ostatnio uwagę, że nic nie piszę na blogu. Czyżby brak słów? – zagadnął w dobrej wierze. Odpowiedź jest jednoznaczna – jak najbardziej brak. Moje nieudolne bluesy i elegie, którymi próbowałem opisywać świat schyłkowego antropocenu, stały się już nadto oczywiste, a o katastrofie piszą wszyscy.

Czytaj dalej „Czucie i wiara, czystość i bezpieczeństwo”

Dlaczego jesteśmy trochę szczęśliwi, a trochę nieszczęśliwi?

Zamieszczam ten krótki wpis dlatego tylko, że obiecałem to zrobić. I może dlatego jeszcze, że względnie nadaje się na święta. W temacie szczęścia i nieszczęścia powiedziano i napisano już tyle, że nie sądzę abym mógł mieć na tym polu jakikolwiek wkład. Mogę natomiast podzielić się swoimi odczuciami.

Czytaj dalej „Dlaczego jesteśmy trochę szczęśliwi, a trochę nieszczęśliwi?”

Dlaczego jesteśmy tak nieszczęśliwi?

Dlatego, że nasze życie zbiorowe i indywidualne sprowadziliśmy do wytwarzania mechanizmów redukcji wszelkich ryzyk, dostarczania poczucia bezpieczeństwa, wygody i, przeważnie doraźnych, ułatwień i przyjemności. To tu należy szukać źródeł nie tyle marazmu antropocenu, co otępienia antropocenu, sprowadzającego się do różnych zachowań, od stuporu do kompulsji.  

Czytaj dalej „Dlaczego jesteśmy tak nieszczęśliwi?”

Morze Łaptiewów już nie zamarza, Jadwiga Emilewicz odradza się zawsze

Nigdy nie wiedziałem, kim jest Jadwiga Emilewicz, choć takie postacie często pojawiają się w złych rządach i mają za zadanie nadawać im pozory fachowości, racjonalizmu, ludzkiego oblicza. Bardzo często obsadza się w tej roli kobiety. Nie kupowałem tego nigdy. Wolę już szczerych, opętanych władzą socjopatów. Ale dziś przynajmniej się dowiedziałem, kim jest Jadwiga Emilewicz.

Czytaj dalej „Morze Łaptiewów już nie zamarza, Jadwiga Emilewicz odradza się zawsze”

Trzy trzmiele, które weszły do kwiatu dyni

Wszystko czego się tkniemy, oceniane jest niemal natychmiast z pozycji moralnych i estetycznych, ale i one nie są moralnością i estetyką jako takimi, a raczej sposobem plemiennych identyfikacji, a jeszcze bardziej mechanizmami wyparcia, które stabilizują nasze indywidualne psychiki dając życiu pozory stałości. Czytaj dalej „Trzy trzmiele, które weszły do kwiatu dyni”