Dlaczego jesteśmy tak nieszczęśliwi?

Dlatego, że nasze życie zbiorowe i indywidualne sprowadziliśmy do wytwarzania mechanizmów redukcji wszelkich ryzyk, dostarczania poczucia bezpieczeństwa, wygody i, przeważnie doraźnych, ułatwień i przyjemności. To tu należy szukać źródeł nie tyle marazmu antropocenu, co otępienia antropocenu, sprowadzającego się do różnych zachowań, od stuporu do kompulsji.  

Czytaj dalej „Dlaczego jesteśmy tak nieszczęśliwi?”

W obronie „Gambitu królowej”

Przeczytałem wczoraj u kolegi informatyka bardzo dobry wpis (z którym zgadzam się częściowo), sprowadzający się do tezy, że informatycy uśmiercili szachy tworząc komputery, które zgniotły arcymistrzów. I że – jeśli dobrze interpretuję wpis – szachy to superdeterministyczna i przewidywalna zabawa, którą odpowiednia moc obliczeniowa sprowadza do absurdu. Z tą tezą się zgadzam.

Czytaj dalej „W obronie „Gambitu królowej””

Zaciemnienie

Dowiedziałem się dziś z radio, że w proteście przeciwko potencjalnemu weto pisowskiego rządu wobec budżetu Unii Europejskiej niektóre z samorządów postanowiły na godzinę wyłączyć oświetlenie niektórych obiektów (na przykład PKiN). Groteskowa akcja, choć bez znaczenia politycznego, dobrze opisuje świadomość polskich samorządów i samorządowców.

Czytaj dalej „Zaciemnienie”

Jerzego Buzka odchodzenie od węgla

Jeśli nasza cywilizacja dotrwa do połowy wieku, to być może kolejne pokolenie zastanawiać się będzie jak gatunek potrafiący umieścić superkomputery w małych przenośnych urządzeniach, wysyłający ludzi na księżyc, korzystający z energii jądrowej, leczący raka, dokonujący modyfikacji genetycznych i tym podobnych rzeczy, nie zdołał pojąć prostych chemicznych reakcji definiujących jego zagładę.

Czytaj dalej „Jerzego Buzka odchodzenie od węgla”

Kapitalizm jako mechanizm klimatycznego wyparcia, czyli jak zostałem foliarzem

W ubiegłym tygodniu pewien ekspert w swoim temacie (zakresie? obszarze? przedmiocie?), którego skądinąd cenię i którego działania (a tym samym, mimo, iż się z nimi nie zgadzam, poglądy) nawet promuję w swoim skromnym zakresie, nazwał mnie wprost „foliarzem”. Za co mnie tak skrzywdzono? Czytaj dalej „Kapitalizm jako mechanizm klimatycznego wyparcia, czyli jak zostałem foliarzem”

Krzywa bojaźni, pychy i wściekłości, czyli długi i nudny tekst o niemożliwości sformułowania współczesnego zakładu Pascala.

Trochę dziwne, że w nawale spraw, przeoczyłem ten tekst Jacka Lekkiego z maja 2018 r. Tymczasem porządkuje on i wyjaśnia wiele spraw, o których tu mówimy. Fot. od niezmordowanego obrońcy przyrody Grzegorza Ostromeckiego.

Znaki i Spacje

Przed naszym domem stała lipa. Gdy się urodziłem, była już bardzo wiekowa i rozłożysta. Rosłem z szelestem wiatru w jej konarach i gałęziach, odurzającym zapachem w porze kwitnienia, w szczególności w aliansie z wonią mięty rosnącej pod oknami, z pomrukiem setek pszczół uwijających się w jej koronie, chłodem cienia, z jesiennym odgłosem grabionych na spalenie liści i smakiem lipowego naparu w grudniowe wieczory. W pniu o kilkumetrowym obwodzie odznaczało się kilka sporych blizn, zmurszałych szczelin, naturalnych dziupli. W jednej z nich zwykłem chować procę, po latach papierosy. Rosłem, a ona starzała się, aż wreszcie zestarzała się tak, że mogła już stracić równowagę i runąć. Pamiętam dzień, gdy ją ścinali. Głuchoniemy sąsiad, co robił za wioskowego fotografa, zafundował jej ostatnią sesję zdjęciową, zbiegli się ludzie z okolicy. Dziadek patrzył bez słowa, jak pilarze odcinają konar po konarze, a babcia płakała. Wtedy nie rozumiałem, czemu.

Opisuję to nie po to, by tworzyć…

View original post 1 893 słowa więcej

Dobre klimatyczne samopoczucie

Trzeba go mieć dużo, żeby zakładać, że dotychczasowe porozumienia klimatyczne służą czemukolwiek innemu, niż dalszemu zabezpieczaniu interesów producentów paliw kopalnych. Wszelkie rozciągnięte w czasie ambicje, cele i założenia, w których dekarbonizację opiera się o tak zwane odnawialne źródła energii, to stuprocentowa pełnowymiarowa fikcja. Czytaj dalej „Dobre klimatyczne samopoczucie”

Patrząc na uciekający czas

Pierwszym i być może jedynym problemem mitygacji i adaptacji do zmian klimatu jest przekonanie, że ich koniecznym warunkiem jest przeprowadzenie rozległych zmian społecznych, które doprowadzą do drastycznego spadku konsumpcji, a co za tym idzie spadku emisyjności cywilizacji. Tymczasem problem na charakter inżynieryjno-przyrodniczy. To bardziej problem natury, niż kultury. Na razie zostawmy z boku płynność tych pojęć. Czytaj dalej „Patrząc na uciekający czas”