Ostatnia depresja antropocenu

Dwa tygodnie temu na moim wallu (cóż za pokraczne pojęcie) zapytałem: A jak by było lepiej z tymi antydepresantami? Co chcemy ocalić wiarą w antydepresanty, a co niewiarą w antydepresanty?

Zapytałem, bo jakaś metaanaliza (metaanaliza to coś wskazujące na to, że analizy nie wyczerpują naszego głodu pewności) wykazała, że „nie potwierdzają się hipotezy, że depresja jest spowodowana obniżoną aktywnością lub stężeniem serotoniny”.

Metaanaliza pobudziła do działania i komentowania strony dobrze ugruntowanego sporu wokół tejże tezy. Mam szereg wątpliwości, czy jesteśmy w stanie należycie uchwycić problemy logiczne i semantyczne zagadnienia, ale spróbujmy dokonać jakiejś, choćby nieporadnej, roboczej, rekonstrukcji sporu.

Część komentatorów uznała, że oto nadszedł czas triumfu. Człowiek nie jest maszyną! Rozgrywa się w nim coś, co się do neuroprzekaźników, hormonów, neuronów, komórek i prądów nie daje sprowadzić. Prąd ten nazwałbym roboczo spirytualistycznym lub idealistycznym.

Jako antagoniści tychże wystąpili, hm… materialiści…, którzy zawołali – hola hola!, nie tak prędko!, nikt nie twierdził, że depresja daje się sprowadzić do kwestii serotoniny, ale antydepresanty SSRI i tak jakoś tam działają.

Wtedy protagoniści odpowiedzieli – ależ było tak twierdzone i na tym żeście zbudowali potęgę farmaceutycznego kościoła, niewolącego ludzkość i człowieka. Znowu okazano stosowne analizy i chyba również metaanalizy (nie odróżniam ich, więc w szczegółach mogę się mylić).

Spór mógłby trwać w nieskończoność, mimo to szybko wygasł z przyczyn, o których niżej.

Paradoksalnie te dwie grupy więcej łączy, niż dzieli, bo obydwie chcą ocalić coś, czego ocalić nie można.

To coś to wolność. Wolna wola. Pierwszej grupie często kojarzy się ona z Bogiem, drugiej z brakiem Boga. Oczywiście protagoniści i antagoniści naszego sporu przeważnie nie będą tego tak nazywać, ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że o to właśnie chodzi.

A zatem prawidłowa odpowiedź na moje pytanie winna brzmieć – wiarą w antydepresanty i niewiarą w antydepresanty chcemy ocalić wolność. Ale – jak podkreślam – tyko jedna z wypowiadających się na moi wallu osób zechciała udzielić odpowiedzi, skądinąd ciekawej i – w mojej ocenie – adekwatnej do powagi sytuacji, a jeszcze inna, żartując, również odpowiedziała trafnie, ponieważ powołała się na „Kongres futurologiczny” Stanisława Lema (wracającego niczym bumerang, kiedy na tapecie pojawiają się tego typu spory, co miało również miejsce w przypadku sporu o ocenę ludzi nieczytających i nierozumiejących książek). Samo powołanie się wystarczyło mi za odpowiedź, bo Lem akurat tej odpowiedzi wielokrotnie udziela, pozbawiając nas złudzeń. Jak sądzę, odnalazłby się raczej w grupie materialistów. 

Sama dyskusja o serotoninie i depresji zupełnie tragiczna, jak wiele innych niekonkluzywna, zdradzająca braki semiotyczne i logiczne tak samej nauki, naukowców, jak i – przede wszystkim – dyskutantów. Nie jest od nich naturalnie wolny piszący te słowa, ale ma (być może) tę zaletę, że zdaje sobie z tego sprawę.

Co do samej „depresji”, to można bez przesady powiedzieć, to wydaje się ona być fundamentalnym, czy nawet fundacyjnym doświadczeniem schyłkowego antropocenu. Nie będąc psychiatrą, ani (nawet) psychologiem, używam owego pojęcia w cudzysłowie, bo określamy nim już w zasadzie tak wiele dziejących się z nami rzeczy, że utraciło ono swój pierwotny, względnie jasny sens. Jakieś formy i przejawy „depresji” są dziś udziałem w zasadzie każdego i każdej z nas.

Dlaczego tak się dzieje, to długo by mówić.

Najprostsza odpowiedź jest taka, że przestaliśmy WIERZYĆ w Boga, bogów, bożków et consortes. I jeszcze taka, że znamy już wszystko i nic co robimy nie prowadzi do jakiejkolwiek przemiany i jakiegokolwiek katharsis. I jeszcze taka, że wszystko co wykracza poza obowiązki łowcy-zbieracza również musi prowadzić do „depresji”. A od dawna wszystko wykracza. Cywilizacja techniczna oparta na social mediach jest gwoździem do trumny. Zbudowany przez nas świat jest nieznośny. Dlatego tak ochoczo przyjęliśmy covidowe lockdowny.

Jakież lekarstwo możemy sobie na to zaserwować? Po tym jak wspólnymi siłami zaoraliśmy rewolucję psychodeliczną i masowo przestajemy wierzyć w Boga, bogów i bożków, w istocie rzeczy zostają nam tylko leki SSRI i różne formy psychoterapii. Nie ma się na co i o co gniewać.

Z drugiej stromy, gdybyśmy nie zaorali, to komuniści przekształcający się obecnie w raszystów, konfucjaniści, taoiści, buddyści i islamiści pochłonęliby nas na długo wcześniej. Pochłonęliby, bo nigdy swojej duszy przepracować bądź to nie mogli, bądź nie chcieli. Ani z psychoterapeutą, ani z psychodelikami, a nawet ich szamani byli i są w służbie zła. Wszystko razem skutkowało i skutkuje niewyobrażalną agresją i randomowym okrucieństwem tychże.  

Wracając do metaanalizy i teorii serotoninowej. Jest oczywiste, że spór wokół tej sprawy to ten sam spór co sprawa uniwersaliów, atomu i OZE, dobrego i złego dzikusa, trójcy świętej, szczepionek i aborcji, GMO i żywności ekologicznej, medycyny i altmedu.  Boga i nieistnienia Boga, wolności i determinizmu. Po ukazaniu się metaanalizy Joanny Moncrieff nie trwał on znowu tak długo i nie rozgorzał zbytnio, a to dlatego, że kolejnym i ostatecznym doświadczeniem schyłkowego antropocenu jest coraz bardziej internalizowane poczucie, że wszystko to już przerabialiśmy. To również depresyjne, melancholijne, dekadenckie sprzężenie zwrotne. Działa jak metan wyrzucany z wiecznej zmarzliny, który przyspiesza jej rozmarzanie i dalsze wyrzucanie metanu.

Spór bowiem jest tylko jeden i sztuka jest tylko jedna, a wolności nie ma. Z tym by się należało uporać. Z antydepresantami czy bez. Działającymi czy placebo. Ostatecznie nie jest to aż tak istotne. Proszę mi wierzyć na słowo.

Fot. Pixabay.

Jedna myśl na temat “Ostatnia depresja antropocenu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s