Maszyny nadawania i pozbawiania sensu

Polityka nie jest sztuką spełniania zachcianek czy dobrego urządzenia państwa, tylko nadawania życiu jednostki i zbiorowości sensu, dlatego liberalizm, rządy prawa i demokracji działają tylko wtedy, kiedy daje się je z nim połączyć. Taki stan rzeczy zdarza się rzadko i ma charakter efemeryczny.

Sprawne, liberalne, demokratyczne państwo prawa jest, co do zasady, maszyną działającą odwrotnie. Czyniąc życie znośnym, uporządkowanym, a nawet lekkim i dostatnim, powoduje przetaczające się przez populację znudzenie, niepokój i ostatecznie niezadowolenie, skutkujące wykwitem różnego rodzaju faszyzmów i autorytaryzmów. Jest bowiem maszyną pozbawiania życia sensu.

Dlatego tak chybione, trafiające w pustkę są próby dokonywania liberalnego, demokratycznego i praworządnego powrotu oferowane przez polską opozycję, szczególnie tę spod znaku liberałów, KOD, czy środowisk prawniczych, głównie sędziowskich. Lewicy idzie tu nieco lepiej, ponieważ trafnie wyczuwa, że do części wyborców, jako nadające życiu sens, trafiają postulaty „tęczowe”, ostrożnościowe (polityki pandemiczno-medyczne) oraz naukowe (polityka oparta na nauce). Są to słabe sensy, w tym sensie, że ich zaspokojenie okazuje rychło jeszcze większą pustkę życia, ale doraźnie, na użytek wyborów, dają pewien istotny impuls.

W retoryce liberalnej z niczym takim nie mamy do czynienia. Nadanie życiu sensu, poprzez obietnice przywrócenia bezsensu, nie mogą się udać, bo trafiają tylko do tych, dla których życie bez sensu było wartością, a to jest, szczególnie w społeczeństwach które przełomu nominalistycznego nie przeszły, mniejszość. Przykładem takiego kraju jest Polska.

Liberalne gospodarczo, demokratyczne i praworządne państwo może powrócić (w jakiejś zmienione formie), niestety, tylko w wypadku całkowitej klęski autorytaryzmu, a do tej jeszcze daleko.

Wielu dziwi się, dlaczego w warunkach rosnących gwałtownie cen, kosztów życia, złej atmosfery pracy w szkołach, wydłużających się spraw sądowych, pogarszającej sprawności wymiaru sprawiedliwości i innych obszarów działania państwa, iście zbójeckich wywłaszczeń pod megaprojekty PiS na czele z tak zwanym Centralnym Portem Komunikacyjnym oraz zwykłego rozkradania państwa, PiS nie traci poparcia. Tymczasem to bardzo proste. Nie traci, bo zmagania generowane przez tyrana i jego świtę nadają życiu więcej sensu i redukują więcej niepokojów, niż platformerskie, sprawnie działające państwo, w którym sprawy się po prostu załatwiało.

Oczywiście zaraz pojawią się krytycy, głównie z lewej strony, którzy tak ochoczo wsparli demontaż państwa przez prawicę, złapani na haczyk „socjalizmu” pisowskich programów społecznych, że oto była taka bieda, że rozeszło się o kwestie materialne. Trochę tak, trochę nie. Rozeszło się, bo PiS, bardzo sprawnie obudował swoje rozdawnictwo antyokcydentalistyczną i antypostępową metafizyką, mesjanistyczną historiozofią i moralistyką zemsty na bogatych i klasie średniej (dając zresztą bogatym po równo, tyle co biednym). Złapali się na to w zasadzie wszyscy i łapać się będą jeszcze długo.

Ale ani biedy, ani ruiny, ani państwa z kartonu nie było. Były rzeczy do poprawienia, które nawet poprawione, klęski liberałów odsunąć nie mogły, bo każdy, kto buduje znośny, przewidywalny świat, pozbawia go sensu, a tego wyborcza większość i chyba w ogóle każda większość, zaakceptować nie może.  

Dlatego, ostatecznie, konwencje liberałów spod znaku PO uważam za chybioną. Chybione są słowa Tuska i Trzaskowskiego. Lepiej już by było podjąć próbę znalezienia słów na to, co rzeczywiście stanowi o terminalnym zagrożeniu ze strony zjednoczonej prawicy i jak rzeczywiście niszczy ona systemy państwowe, a o to nowa retoryka PO jedynie się ociera.

Są to oczywiście rzeczy trudne, ale i tak lepsze niż ględzenie o drożyźnie i rozkradaniu państwowych pieniędzy przez PiS (to oczywiście prawda, ale ludziom podoba się jedno i drugie, pierwsze jako element zmagań z życiem nadającym mu sens, drugie jako domena i gest prawdziwych panów, w którym można zresztą uczestniczyć, jeśli zasili się szeregi klienteli partii rządzącej).

Trzeba wyznaczyć sensy, metafizyki i moralistki silniejsze od pisowskich. Te ostatnie też słabną, o czym świadczy obcesowy rechot Kaczyńskiego nad osobami LGBTQ+, ale jeszcze tym razem mogą okazać się silniejsze. Środowiska określające siebie mianem progresywnych dają się zresztą cięgle łapać na te wrzuty żoliborskiego spryciarza, produkując jednocześnie, jakby na zamówienie, własne aferki, które PiS bezwzględnie wykorzysta, jak tę ze skądinąd całkowicie niestrawnym dziennikarzem od lat spłycającym i ostatecznie kompromitującym liberalne urządzenie świata.

Czy stworzenie takich sensów jest w chwili obecnej możliwe? Najprawdopodobniej nie. Warto wszak mieć na względzie, że sprawne i z tegoż względu istotowo bezsensowne demokratyczne państwo prawa w świecie schyłkowego antropocenu, w świecie katastrofy ekologicznej, klimatycznej i wojennej mało kogo już interesuje. O ile w ogóle kogokolwiek cokolwiek jeszcze interesuje i przyciąga.

Zdjęcie: Pixabay.

Jedna myśl na temat “Maszyny nadawania i pozbawiania sensu

  1. Moim sensem ostatnio stało się, że nie zdążymy przed katastrofą właśnie z tych względów, że masy potrzebują sensu (igrzysk), kiedy chleba pod dostatkiem. A znowuż kiedy nie ma chleba, to sensem jest szukanie winnego. Czyli cały czas dla większości pożądana zmiana jest na zewnątrz. Moim sensem i prywatnym narkotykiem dla mózgu jest właśnie obserwowanie tego, co dotąd czułem intuicyjnie, że większość faktycznie leci tylko po lini zaprogramowanej przez geny, nie przez refleksję. Może optymistycznym sensem byłoby to, że skoro wiemy, że ludzie są, jacy są, to znaczy, że aby planeta przetrwała, musi być ich znacznie mniej. I to oczywiście też jest w poprzek biologizmowi i żądzy rozpłodu, podbudowanego społeczną nauką Kościoła – dobry grunt dla kolejnej świętej wojny. Musiałby chyba „wejść między ludzi” nowy mesjasz z przesłaniem: ogarnijcie się, nie trzeba żreć tyle, gromadzić, eksplorować, żeby być szczęśliwym! Macie robić inaczej, nie konkurując, poje.by! Sobą macie się dzielić! Hmm… Ale przecież już przyszedł taki i nie pykło.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s