Nanga Parbat z puszki

Tym razem pozwolę sobie na niewielki wątek osobisty, z którego, jak mam nadzieję, wyniknie pożytek dla kogoś innego. Jakiś czas temu los zetknął mnie z Tomkiem Mackiewiczem, którego próby zimowego wejścia na Nanga Parbat, dziewiąty co do wysokości szczyt świata, zrobiły na mnie szczególne wrażenie.

Tomek to robił, jak sam zresztą mówi, trochę jako nieszkodliwy wariat.  Kiedy wchodził na Nangę z Markiem Klonowskim na przełomie lat 2012/13 miałem nieliche kłopoty i wtedy sobie oglądałem teledysk z wejścia na Nagą Górę. Jakoś podnosił mnie na duchu. Miałem wrażenie, że Tomek wspina się za mnie tam, gdzie ja też chciałbym się wspiąć, może nawet uciekając od problemów.

Innymi słowy, traktowałem to Tomkowe Nanga Dream trochę jako realizację swoich marzeń, których sam – będąc całkowicie pogrążonym w umierającym schyłkowym kapitalizmie – nie miałbym już siły i odwagi zrealizować. Jak być może większość z nas. Dlatego tak sobie czasami myślę, że oni tam, w te góry wspinają się za nas. Są, jak to ładnie ujmuje Slavoj Žižek, czymś na kształt chóru w greckiej tragedii, tybetańskich młynków modlitewnych, „śmiechu z puszki”  czy jeszcze czyś innym, o czym tu nie będziemy mówili. W każdym razie – robią pewne istotne rzeczy, których my z różnych przyczyn nie możemy zrobić w zastępstwie. Tomek wspina się na Nanga Parbat, choć myślę, że Tomek zmaga się po prostu z archetypem góry, z którym my się możemy zmierzyć jedynie za jego pośrednictwem.

Dlatego, nie będąc o to przez Tomka proszonym, chciałbym w jego imieniu poprosić o wsparcie kolejnej wyprawy, bo Tomek tę Nangę musi zdobyć. A – jeśli ktoś się przyłączy myślą, kasą i niezaniedbaniem, to może będzie miał jakiś udział w tym marzeniu.

Z Nanga Parbat Tomek zmaga się już od 2010 roku (wtedy pojawił się pomysł projektu). Do tej pory wszystko robił własnym sumptem, poza dużymi sponsorami i komercyjnymi zespołami, zawsze z przyjaciółmi. Podczas wyprawy 2012/2013 dotarł na wysokość 7400, najwyżej od 16 lat. Właśnie z niej pochodzi poniższy film. W kolejnych latach nie udało się wejść na szczyt.

Wspierając podobne szaleństwa, zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie są to działania dla wielu osób obojętne etycznie. Cóż, może to lepsze od czterdziestu lat pracy za biurkiem. Skoro czasami ktoś za nas się śmieje, płacze i modli, to może nie byłoby całkiem od rzeczy, gdyby wspiął się na jakąś górę i spełnił marzenie.

Tutaj znajdziecie linki do zbiórek na kolejną wyprawę. Zachęcam i proszę o wsparcie dla Tomka, bo blog czyta coraz większa liczba ludzi (co z przyjemnością odnotowuję), ale bez spiny.

Nanga Parbat – zbiórka zagraniczna

Nanga Parbat – zbiórka krajowa

A tu jeszcze trochę o Tomku: Mackiewicz will wieder auf den Nanga Parbat

 

3 myśli na temat “Nanga Parbat z puszki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s