Co ma piernik do wiatraka

Pomyślałem sobie, że ktoś po raz pierwszy odwiedzający ten blog, może czuć się zdzwiony, że pojawiają się na nim tematy tak na pierwszy rzut oka odległe od ekologii, jak kwestia wyboru partnera, zbiorowe i indywidualne reakcje na kontrowersyjne wypowiedzi znanych osób, czy nieustanna kulturowa i religijna wojna toczona przez ludzkość (która tak często przeradza się w realne zabijanie). To może powodować zagubienie. Wyjaśnienie jest z jednej strony bardzo proste, z drugiej może się okazać przydatne dla kogoś, kto od czasu do czasu odwiedzi blog.

Jedną z głównych tez moich dotychczasowych dociekań nad zagadnieniem reakcji ludzi i społeczeństw na zbliżającą się zagładę klimatyczną, której czytelny znak obserwujemy dzisiaj w Houston w USA, była ta, że specyficznie ludzka ucieczka od prawdy i realności (Realnego?), niemal w całości definiuje stosunek człowieka do przyrody. Teza ta, choć wydaje się banalna, pojawia się w ekologicznym dyskursie na poziomie publicznej debaty raczej przypadkowo lub tylnymi drzwiami. Choć istnieje już szereg prac (głównie obcojęzycznych), które na różne sposoby ją uwzględniają i opisują. Jej nieuwzględnianie z kolei, prowadzi do tak powierzchownych konstatacji, jak ta, że eksploatacja przyrody (a w istocie jej anihilacja) ma swoje źródło w żądzy zysku. Nie można jej pominąć, nie ma jednak wątpliwości, że nie jest ona decydująca.

Owo zastrzeżenie jest konieczne dla czytelności tego, co pojawiało się i będzie pojawiało na blogu. A będą to między innymi sprawy niszczenia konfederackich pomników, odstąpienie od wyświetlania „Przeminęło z wiatrem” w jednej z amerykańskich sieci filmowych, zbiorowe reakcje na problem gwałtu, problem uchodźców, czy sprawy par excellence dotyczące tworzenia i funkcjonowania prawa (prawa w działaniu). Jako prawnika ten ostatni obszar działań homo sapiens interesuje mnie w sposób szczególny, z jednej strony jako jeden z najbardziej rozbudowanych zbiorowych fantazmatów, z drugiej jako zwierciadło głębokiego przekonania ludzi o możności zmieniania świata językiem.

Tylko tak szeroka perspektywa pozwoli nam ustalić, dlaczego ludzie wycinają drzewa i – ostatecznie – dlaczego zbiorowe funkcjonowanie ludzi staje się zbiorowym samobójstwem. Nie zabraknie jednak (jak do tej pory na poprzednim blogu, który prowadziłem w portalu NaTemat) tekstów o tematyce ściśle ekologicznej.

Chcąc uniknąć nieporozumień, czynię to drobne zastrzeżenie, na które będę mógł powołać się wtedy, kiedy ktoś powie mi – miałeś pan pisać o drzewach! Skądinąd pogląd że zwrot „weź się Pan (puknij w głowę i inne takie) jest całkowicie OK i to pełna kultura, pojawił się ostatnio w pewnej rozmowie (intelektualistów!), w której miałem zaszczyt wziąć udział. Nie podzielam go do końca i pozwoliłem sobie w związku z tym wyrazić opinię, że od takiego „panowania” to ja już wolę dostać w nos lub w oko, ale tak czy siak wolę być przygotowany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s